Brak wyobraźni, wiedzy i pieniędzy na profesjonalny sprzęt…

Jak kosmetyczka może oszpecić Cię na całe życie?

Naturalne, że chcemy się czuć pięknie. Kwitnąco i młodo. A skoro świat cały czas idzie do przodu, wraz z rozwijającą się w zawrotnym tempie nauką, czemu nie korzystać z cywilizacyjnych zdobyczy i dokonań? Tym bardziej jeżeli dotyczą one medycyny estetycznej. Czemu nie, skoro mamy na to ochotę, czas i pieniądze?

No, właśnie! Czas i pieniądze… dwa podstawowe powody, dla których czasem warto zrezygnować albo dwa razy zastanowić się nad zabiegiem.

Dlaczego czas?

Dlatego, że trzeba go poświęcić na „prześwietlenie” miejsca, do którego chcemy udać się na zabieg. Koniecznie trzeba bowiem pamiętać, że kosmetyczka nie jest osobą z wykształceniem medycznym. A co za tym idzie nie jest UPRAWNIONA do wykonywania pewnego typu zabiegów. To że już je wykonywała, kilka czy nawet kilkudziesięciokrotnie, nie oznacza, że naprawdę umie to robić i w razie jakichkolwiek komplikacji będzie wiedziała jak zareagować. Kosmetyczki, owszem, przechodzą różnego rodzaju kursy, jednak nawet gdy skończą studia kosmetologiczne, ich wiedza jest znacznie ograniczona w porównaniu do lekarzy, którzy kończą medycynę, a potem muszą zrobić specjalizację z zakresu medycyny estetycznej. Swoją drogą dobrze, jeżeli takie kosmetyczki w ogóle skończą jakiś kurs! Ze względu na olbrzymi popyt na rynku szerzy się obecnie plaga „kosmetyczek”, które douczyły się u koleżanek i też postanowiły dorobić się w tej branży. Dyplom same sobie wydrukowały albo zdobyły gdzieś na rynku, bo przecież każdy teraz ma dostęp do naprawdę dobrych programów graficznych i drukarek. Co gorsza (czy lepsza – już w zasadzie nie wiadomo) dyplomy te mogą być prawdziwe. Może być ich nawet pięć czy dziesięć! Ale co z tego skoro dyplomy z jednodniowych szkoleń przeprowadzanych przez tak samo niekompletnie wykwalifikowane osoby.

Dlaczego pieniądze?

Oczywiście chcemy, żeby wszystko było jak najtańsze. Żeby zabieg był wykonany w atrakcyjnej cenie, najlepiej to w ogóle w minimalnej upolowanej na Grouponie. Zapominamy jednak, że profesjonalizm i bezpieczeństwo kosztują. Sam sprzęt do jednego zabiegu kosztuje od kilkudziesięciu tysięcy w górę. Do tego profesjonalne preparaty, profesjonalne wykonanie, warunki, w jakich dokonywany jest zabieg i przede wszystkim wzięcie odpowiedzialności za to, co będzie robione z naszym ciałem. Im niższa cena, tym bardziej podejrzane miejsce i sposób wykonania zabiegu.

O bolesnej niekompetencji kosmetyczki i o tym, że zabiegi medycyny estetycznej faktycznie mogą skończyć się tragicznie na własnej skórze przekonała się pani Halina z Krakowa.

– Przyjechałam niedawno z zagranicy, w głowie mi się nie mieściło, że tak to może tutaj wyglądać, że kosmetyczka prowadzi gabinet, robi takie zabiegi, a nie ma do tego uprawnień. I nikt tego nie kontroluje!

– Pierwszy raz byłam u niej na makijażu permanentnym brwi. Nie miałam większych zastrzeżeń, choć zaraz przed zabiegiem do gabinetu wpadł jej synek z psem, co chyba nie powinno mieć miejsca, ale machnęłam ręką, stwierdziłam, że od psa nic mi nie będzie. Podczas zabiegu kosmetyczka zaczęła mnie wypytywać o różne rzeczy, między innymi o to, czy robiłam kiedyś plazmę. Przyznałam się, że tak, że już jakiś czas temu mi się zdarzyło, ale teraz chciałam się wziąć za zamykanie naczynek, bo miałam bardziej widoczne i w lecie często mi to przeszkadzało. Niektóre gabinety opisują, że niby plazmą też można te naczynka zamknąć. Ta kosmetyczka powiedziała, że ona podejmie się takiego zabiegu i może mi to zrobić, najpierw za 1100zł, potem że niby po promocji 800zł.

– Dzwoniłam do niej później, żeby umówić się na poprawę brwi, ale mi powiedziała, że jest bardzo zajęta, bo jeździ ze szkoleniami plazmy, że szkoli inne dziewczyny, no więc tym bardziej wydało mi się to wiarygodne. Że skoro ona sama kogoś uczy, to się na tym musi znać. W końcu udało nam się umówić, przyjechałam do niej do gabinetu na zabieg, ale coś od początku zaczęło mnie niepokoić, bo wyglądało to zupełnie inaczej niż za pierwszym razem jak robiłam ten zabieg u lekarki w gabinecie. Kosmetyczka zbyt mocno przykładała mi igłę laseru do twarzy, poza tym nie robiła tego punktowo, tylko jeździła mi tym po twarzy. Ale ja z tego całego szoku i bólu (pomimo że byłam znieczulona) jakoś od razu nie zareagowałam, później kosmetyczka mnie uspokajała, że tak ma być, że już kończymy. Oczywiście kilka tygodni później, kilka tygodni po moim oszpeceniu okazało się, że urządzenie, którym ona mi tę plazmę robiła jest ściągnięte z internetu i kosztuje 200zł.

– Przez cały czas kosmetyczka twierdziła, że wszystko jest tak jak powinno być, że jak wrócę do domu powinnam obłożyć twarz świeżym ogórkiem, gdyby mnie bolało. A ja byłam całkowicie poparzona! Nie dała mi żadnej maści, niczego… Noc zaraz po zabiegu była koszmarna! Tak mnie piekło, że otworzyłam okna na oścież, tabletki przeciwbólowe…nic nie pomagało. Skontaktowałam się z kosmetyczką, mówię, że jest źle, a ona do mnie, że tak ma być to normalne, żebym obkładała twarz ogórkiem…

– W przeciągu kolejnej doby mój stan jeszcze bardziej się pogorszył. Cały czas bolało, piekło, cała twarz spuchnięta, oczy wyschnięte, spod ran sączyło się osocze i ropa. Cały czas informowałam o tym kosmetyczkę, która nieodmiennie twierdziła, że to normalne, bo plazma to poparzenie, żebym piła dużo wody, kropiła oczy i smarowała kremem. Jakimkolwiek! Po trzech dniach przyjechała do mnie, bo stwierdziła, że oczyści mi tę twarz. Wzięła zwykłe waciki, maczała w wodzie i zaczęła zdzierać mi te strupy z twarzy.

– Dlaczego nie pojechałam wtedy do lekarza? Bo mam 8-letnią córeczkę w domu, w gorączce, obolała, nie miałam za bardzo jak. Potem już nie było innego wyjścia, choć oczywiście na SOR-ze nikt nie był w stanie mi pomóc. Zaczęłam więc szukać pomocy prywatnie i na szczęście po kilku dniach od zabiegu trafiłam do wspaniałej pani doktor dermatolog, która jak mnie zobaczyła to prawie się złapała za głowę. Na początku nie powiedziała mi tego wprost, powiedziała tylko mojej dorosłej córce, która była wtedy ze mną, że nie widzi sytuacji kolorowo i że najprawdopodobniej zostaną mi blizny na całe życie.

– Od pani doktor dostałam mocny antybiotyk, piankę i krem na twarz. Na szczęście mój stan zaczął się poprawiać. Kuracja zaczęła powoli działać. Na bieżąco informowałam o tym kosmetyczkę. Chciałam, żeby chociaż zwróciła mi pieniądze za wizytę i leki. W pewnym momencie w ogóle przestała się odzywać, zablokowała mnie na whatsappie.

Sprawa została zgłoszona do prokuratury. Okazało się, że kosmetyczka wykonała zabieg nie tylko sprzętem bez żadnych atestów, który zamówiła przez intermet na byle jakiej stronie. Co gorsza użyła do zabiegu na twarz zupełnie innego rodzaju plazmy, która przeznaczona jest do usuwania tatuaży i znamion.

Pani Halina leczy się już przeszło trzeci miesiąc. I co ważne, nie nawołuje do zaprzestania korzystania z dobrodziejstw medycyny estetycznej. Mówi, że ważne by robić to z głową, a więc tylko i wyłącznie u lekarza. Lekarza, który zgromadził odpowiednią wiedzę, ma doświadczenie, ale przede wszystkim, wie jak i może skutecznie przeciwdziałać wszelkim powikłaniom pozabiegowym.

– Wystarczyłoby, że zaraz na następny dzień dostałabym od osoby wykonującej zabieg antybiotyk, nic by nie było. Ale kosmetyczka, nawet jeżeli lata wykonuje zabieg, na którym pewnie się zna, nie zna się na powikłaniach i nie może im przeciwdziałać. Nie ma uprawnień do wypisania leku, nie bierze odpowiedzialności za to, co dzieje się po opuszczeniu jej gabinetu. Albo tak jej się tylko wydaje.

Plazma? Co to?

Plazma staje się absolutnym hitem na rynku polskiej medycyny estetycznej. To zabieg, który daje bardzo podobne efekty jak zabiegi chirurgiczne, ale działa na zupełnie innej zasadzie.

Aparat, którym wykonuje się zabieg wykorzystuje prąd stały i zmienny. W aparaturze wytwarzana jest bardzo wysoka temperatura, która skutkuje wytworzeniem tzw. łuku elektrycznego. Głowica urządzenia emituje mikrowyładowania, które powstają między igłą urządzenia a skórą pacjentki. Niezwykle istotne jest więc, by zabieg wykonany był prawidłowo, dlatego że plazma osiąga niezwykle wysoka temperaturę (nawet do 6 tys. st. C.).

W trakcie zabiegu igła nie powinna dotykać skóry. Odczuwane ukłucia to punktowo działająca plazma, a nie dotknięcia igły, która musi znajdować się w niewielkiej odległości od skóry.

Choć działanie plazmy powoduje utworzenie małych strupków, które po kilku dniach powinny się same wygoić i odpaść, nie powinno naruszać głębszych warstw skóry.

Zabiegi medycyny estetycznej to coś z czego zdecydowanie powinnyśmy korzystać, ale mając na względzie nasze własne zdrowie i bezpieczeństwo. Korzystać, ale z głową, bo skutki zabiegów przeprowadzanych przez nieodpowiedzialne i niedokształcone kosmetyczki, mogą być nieodwracalne.

Po jakich zabiegach jesteśmy szczególnie narażone na powikłania i które z nich w związku z tym powinien wykonywać tylko lekarz?

  • zabiegi, które polegają na podaniu jakiegokolwiek preparatu w skórę
  • zabiegi, podczas których wstrzykuje się kwas hialuronowy: niezwykle istotne jest to jakiego rodzaju jest to kwas, czy jest przebadany klinicznie, czy jest aplikowany dokładnie w to miejsce, w które powinien, jako że skóra ma pamięć immunologiczną i nawet po latach może wystąpić powikłanie
  • zabiegi, przy których używa się toksyny botulinowej

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *